Patrząc na zdjęcia w albumie rodzinnym chce się je podpisywać: "Agnieszka na nocniku z książką", "Agnieszka na łóżku z książką", "Agnieszka na podłodze z książką" czy "Agnieszka pod stosem książek". M. w tym czasie zdołała obronić magistra i rozpocząć nauczanie licealistów, co robi do dzisiaj. Córkę czytać nauczyła w wieku lat czterech. W wolnym czasie, którego w rzeczywistości nie miała, pisała dla niej bajki dekorowane rysunkami własnego autorstwa. W latach kolejnych szantażowała Agnieszkę, że nie przeczyta kolejnych dwóch stron "Awantury o Basię", jeśli ona nie przeczyta jednej strony. Ech, ile łez zostało wtedy wylanych...
Chcąc nie chcąc, naturalny pęd ku poznaniu przygód Basi Bzowskiej sprawił, że zaczęłam płynnie czytać na długo przed pójściem do szkoły. Przez lata krzyczałam głośno, że na pewno nie pójdę na polonistykę. Krzyczałam, krzyczałam i wykrzyczałam.
W międzyczasie polonista z podstawówki przekonał ją, że pisanie to to co Agnieszka lubi robić najbardziej. I co prawda dalsze życie skazuje ją na lenistwo potworne, to jednak wizja literackiej nagrody nobla tkwi głęboko w jej nieświadomości.
Mając za sobą 20 lat przemierzania dżungli literatury, dziś - w dzień urodzin F. Kafki, którego dzienniki z tej okazji leżą przede
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz